KOBIETA KOMPLETNA – warsztaty z Anną Taran


Mapa niedostępna

Data/Czas
Data - 15/09/2018
09:00

Kategorie


KOBIETA KOMPLETNA

Zapraszam Kobiety w kobiecy świat tańca i sztuki, w którym będziemy mogły skonfrontować się same ze sobą – ze swoim cieniem i blaskiem, by móc w pełni zintegrować wszystkie zagubione i zapomniane, głęboko schowane kobiece wartości i potencjały by stworzyć życie takie jakiego pragniemy.

Podstawą i fundamentem warsztatów będzie taniec spontaniczny „Siedem zasłon” , a także inne formy sztuki jak malowanie dłońmi, taniec i ruch autentyczny, praca z głosem, elementy pantomimy.
Dzięki takiej formie sztuki jak taniec i praca z ciałem o wiele szybciej i łatwiej jest przełamać bariery i ograniczenia. Szybko puszczają napięcia w ciele i psychice, doświadczamy przyjemności , nabieramy odwagi stajemy się bardziej autentyczne.

TANIEC
Taniec towarzyszył człowiekowi od zawsze. Można powiedzieć, że jest najbardziej pierwotną sztuką jaką kiedykolwiek uprawiał. Znany był we wszystkich kulturach i społecznościach. Ludzie z różnych zakątków świata wyrażali w nim samych siebie, opowiadali wydarzenia historyczne, legendy, co wyrażali za pomocą symbolicznych, spontanicznych ruchów i gestów. Taniec pozwalał im także porozumiewać się i wyrażać uczucia, które trudno jest
przekazać w inny sposób. W przeszłości ludzie wyrażali za pomocą tańca pokorę i szacunek wobec bogów, dobrych duchów, odpędzali nim również demony, wypędzali choroby, głęboko wierzyli że taniec może zapewnić im zwycięstwo w walce, zażegnać niebezpieczeństwa uzdrowić ludzi chorych, przynieść ulgę umierającym ale też miał terapeutyczny aspekt – łagodził spory, jednoczył i bratał zwaśnionych ludzi, prowokował do uśmiechu, wywoływał pozytywne nastroje etc.
Niczym niepohamowany, nieposkromiony i dziki taniec był jak modlitwa. Wyrażano w nim swoje uczucia, emocje, proszono o spełnienie marzeń, dzielono się radością i szczęściem. Za pomocą ekstatycznej, szamańskiej muzyki, w której głównym instrumentem był bęben, popadano w rozmaite stany ciała i ducha: trans, ekstazę – co uwalniało od napięć, smutku, gniewu i innych trudnych emocji.
W miarę upływu lat taniec stał się ucywilizowany. Bardziej poskromiony, bardziej pohamowany, powściągliwy i już nie tak spontaniczny, płynący prosto z duszy.
Tworzenie tanecznych układów, choreografii tańca być może jest miłe dla oka ale nie ma aspektu terapeutycznego. Człowiek uczący się tańca (kroków tanecznych i układów) nie może w pełni uwolnić się od stresu, napięcia i innych emocji, gdyż ocenia siebie jako ucznia – czy jest w tym dobry? czy to inni są lepsi? Powstaje trudna do przyjęcia samoocena i porównywanie się z innymi.
Natomiast zatracenie się w tańcu, odpuszczenie kontroli, brak naśladownictwa zdecydowanie korzystniej wpływa na uzdrowienie emocji, uleczenie ciała, rozwój talentów, odblokowanie się w kontaktach międzyludzkich.

Wiele osób na świecie jest przekonanych, że nie potrafią tańczyć, że nie mają słuchu, poczucia rytmu, zdolności, czy predyspozycji. To jest fałszywe przekonanie. Tańczyć potrafi każdy, bez względu na wiek, płeć czy inne uwarunkowania. Mam na myśli oczywiście taniec spontaniczny, taniec z samego środka siebie, taniec z głębi swojej duszy w którym każdy sam tworzy, kreuje, improwizuje swoją własną opowieść za pomocą nieograniczonego niczym ruchu.
Gdy nie uczymy się konkretnych kroków i układów tanecznych, które nas mogą krępować, ograniczać i stresować, gdy tańczymy bez narzuconych norm i zasad uaktywniamy swój twórczy potencjał i umiejętność improwizacji co może pomóc nam w naszym życiu codziennym.
Zaczniemy stanowić o sobie, będziemy bardziej naturalni i odważni, otwarci na innych. Pokonamy trudności w kontaktach z ludźmi a przede wszystkim nauczymy się wyrażać
swoje potrzeby, uczucia i emocje.

Na warsztatach będziemy „dotykać” siedmiu obszarów naszego życia, które nazywam „zasłonami”. Zaglądając za to co zasłonięte i schowane pozbędziemy się wzorców i przekonań, które nam nie służą by wyjść poza wszelkie swoje ograniczenia by odnaleźć prawdę o sobie i cieszyć się nową jakością kobiecości.

zasłona I – ciało, zaufanie, bezpieczeństwo, materialna obfitość

zasłona II – zmysłowość, seksualizm, kreacja

zasłona III – odwaga, wewnętrzna siła, emocjonalność i emocje

zasłona IV – uczucia

zasłona V – komunikacja, relacje partnerskie

zasłona VI – intuicja, wewnętrzny, głęboki wgląd

zasłona VII – duchowość, zintegrowana jedność

I zasłona – CIAŁO– ZAUFANIE – POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA – MATERIALNA OBFITOŚĆ

Nasz taniec do I zasłony to powrót do naszych korzeni, do naszej pierwotnej natury ludzkiej.
Żeby poczuć się w życiu bezpiecznie, obudzić w sobie siłę, odwagę, moc i samowystarczalność musimy czuć grunt-grunt pod nogami. Nic nie może nami zachwiać, nikt nie może nas zawrócić z naszej indywidualnej drogi by dążyć do bycia sobą.
Bycie sobą przynosi nam lekkość, luz, brak napięć czy lęków. Nasz umysł jest spokojny, emocje wyciszone a ciało zdrowe. Niczego nie oczekujemy, nikogo nie oceniamy, płyniemy z życiem.

Taniec i praca z ciałem będzie fundamentem. Tańcząc do muzyki
etnicznej, szamańskiej będziemy „blisko ziemi” czując połączenie stóp i podłoża, zakorzenione, umocnione, czujące swoją siłę i moc stóp, nóg, kolan, całego kręgosłupa. Wyjątkowość tej muzyki wprowadzi nas w transowy, rytmiczny ruch… To będzie wyjątkowy taniec… zabierze nas w świat w którym poczujemy się silne, mocne, stabilne ale też bardzo odważne. Czując w sobie tą pierwotna siłę zaufamy sobie, otoczeniu…ta pierwotna siła da nam poczucie bezpieczeństwa płynące ze środka, z nas samych…nikt i nic nie zapewni nam tego stanu…tylko w sobie możemy go odnaleźć.

II zasłona – PRZEPŁYW

Głównym wątkiem zajęć związanych z drugą zasłoną będzie nasza seksualność i kobieca zmysłowość, ale też rozszerzymy to zagadnienie, nie ograniczymy się tylko do tej sfery życia gdyż nasza seksualność to też potężne miejsce kreacji – tworzenia i stwarzania nie tylko życia ale też wszystkiego czym na co dzień się otaczamy. To nie przypadek decyduje o tym jak żyjemy, co nam się w życiu przydarza, jaki wykonujemy zawód, czy jesteśmy zdrowe. To MY jesteśmy głównymi twórcami wydarzeń, odczuć i przeżyć.
By nie było w nas napięć, zastoju czy blokad powinnyśmy dążyć do elastyczności – najpierw w ciele, co w sposób naturalny przeniesie się na naszą sferę psychiczną i emocjonalną. Skostniałe, usztywnione ciało zablokuje przepływ życiodajnej energii i będzie skutkować usztywnieniem w procesie myślowym, w związku z czym zamkniemy się na nowe doświadczenia, nowe informacje i przeżycia. Elastyczność, miękkość ruchu otworzy na nowo nasze ciała, odżywi je, doenergetyzuje, obudzi z marazmu.
Najbardziej zakleszczonym miejscem w naszym ciele są biodra. Wychowane przez pokolenia obarczyłyśmy to miejsce klątwą nałożoną przez tzw. „dobre wychowanie” – taką jak pruderia, wstyd, nieczystość, grzech. Do dziś jeszcze taka postawa wibruje w naszym „polu” i odbija się na naszym życiu.
Nie pozwólmy się zatrzymać, skostnieć psychicznie czy fizycznie, bo wtedy ograniczymy siebie w tworzeniu i kreacji. Dbajmy w życiu o przepływ. Przepływ w myślach, uczuciach, emocjach. Pozbędziemy się wtedy napięć, blokad, stres nie będzie miał do nas dostępu. Obudźmy w sobie zmysłowość, wdzięk, radosne tworzenie, wrażliwość, czułość i miękkość. Zachęcane dźwiękami muzyki hawajskiej zmiękniemy, wydelikatniejemy, będziemy falować i płynąć. Muzyka arabska natomiast wyzwoli zmysłowy temperament w naszych biodrach a to wszystko przełoży się na nowe doświadczanie i przeżywanie Życia.

Zasłona III – EMOCJE

Jeśli chodzi o emocje to bardzo często reprezentujemy dwie skrajne postawy – tłumienie lub agresywne reakcje. Ani jedna ani druga postawa nam nie służy. Gdy emocje tłumimy, chowamy w środku, nie mówimy o nich, nie wyrażamy – dusimy w sobie, zatruwamy nasze ciała, toksykujemy kortyzolem. W wielu przypadkach zatrzymane emocje powodują zatrzymanie wody w organizmie i bardzo często wpływają na odkładanie tkanki tłuszczowej i tycie przez ciągłe napięcia w ciele.
Druga postawa to wyrażanie emocji w sposób agresywny i niekontrolowany. Emocjonalnymi wybuchami możemy „zmieść” drugiego człowieka z powierzchni ziemi gdyż używamy ciężkich słów, których później żałujemy i których nie można już cofnąć. Może też dojść do eskalacji agresywnych zachowań i do przemocy fizycznej.
Dla naszego zdrowia zarówno fizycznego jak i psychicznego wyrażanie emocji jest nie tylko ważne ale i bardzo potrzebne. Jak więc je wyrażać by nie skrzywdzić innych i nie zaszkodzić sobie?
Najpierw trzeba COŚ z nimi zrobić, dać im upust, więc jak tego dokonać?
Właśnie taniec i ruch spontaniczny, ćwiczenia uwalniające głos takie jak krzyk, śpiew, zabawa z dźwiękiem są idealną, nieinwazyjną, i oczyszczającą metodą uwalniania się od spiętrzonych i niewyrażonych emocji. Po ognistym tańcu poczujemy lekkość i wolność od napięć, nabierzemy dystansu do trudnych sytuacji wywołujących emocje, emocje nie będą nami „rządzić”. To jest jak katarsis – odrodzenie, oczyszczenie, uwolnienie od cierpienia, stłumionych emocji, skrępowanych myśli.
Nasza głowa, nasze myśli, wzorce i przekonania „nakręcają” nasze emocje i zatruwają nas od środka więc intensywny, spontaniczny, indywidualny ruch spowoduje „wyrzucenie” emocji na zewnątrz. Nikomu nie wyrządzimy wtedy krzywdy naszym niepohamowanym wybuchem emocjonalnym. Gdy mamy tendencje do tłumienia emocji oswoimy się ze swoim krzykiem, nabierzemy odwagi do ich wyrażania i łatwiej będziemy je komunikować otoczeniu w taki sposób by wyrażać swoje potrzeby, przekonania czy odczucia nie raniąc innych, nie naruszając ich granic i suwerenności. Jeśli nauczymy się to robić to nie będziemy musiały agresywnie, ze złością dochodzić swoich racji.
Naszą emocjonalną naturę wykorzystujmy więc na działanie, na kumulowanie energii, na aktywność, siłę woli, na świadome wykorzystanie twórczej energii. Nie marnujmy tej gorącej, żywej energii na niepotrzebne spory, kłótnie, złość, nienawiść, ocenę…..wykorzystajmy ją do tworzenia a nie niszczenia. Nie powściągajmy naszych żywych uczuć, nie zamykajmy ich w sobie gdyż powstaną w nas „emocjonalne osady”, które skutecznie stłumią naszą ognistą emocjonalność i odbiorą nam spontaniczność i moc.

Taniec i muzyka, które będą nam towarzyszyć przy III zasłonie obudzą w nas chęć życia, działania i aktywności. Tu nie będzie mowy o stagnacji, zastoju, niemocy. Muzyka wciągnie nas w wir dzikiego, dynamicznego i ognistego tańca, byśmy nie ustawały w kreowaniu NOWEJ SIEBIE – pełnej ekspresji i świetlistej radości. W ekstatycznym tańcu ognia będziemy mieć możliwość „wypalenia” naszych poukrywanych w ciele emocji i traum, zatruwających umysł myśli, ciężkich uczuć i zranień w sercu. Powstaniemy jak feniks z popiołów:)

IV zasłona MIŁOŚĆ

Miłość……to słowo, które każdego wzrusza……każda z nas chce kochać i być kochaną……Coś co mnie poruszyło ostatnio w temacie miłości to słowa które usłyszałam na filmie. Jeden z bohaterów na pytanie „czy poczułeś miłość gdy urodziła się Twoja córka?” odpowiedział: „…..nie czułem miłości……stałem się miłością…” i myślę, że w tym jest sedno! Gdy zastanawiamy się i stwierdzamy, że czujemy miłość to jest to uczucie płynące z głowy, z intelektu gdyż Miłość to coś co nie mieści się w żadnych ramach, nie ma żadnych ograniczeń. Jeśli stajemy się miłością to nie ma w nas miejsca na osąd, ocenę, czy inne uwarunkowania. Nie ma dla nas znaczenia czyjś kolor skóry, wiek, płeć, wykształcenie, wygląd, nie chcemy nikogo naprawiać, w nikogo nie ingerujemy, nie obwiniamy i nie narzucamy swojej woli.
MIŁOŚĆ to cudowny stan istnienia zupełnie niezależny od zewnętrznych okoliczności. To samoakceptacja, tolerancja, empatia, współczucie, wybaczenie, nieoczekiwanie, ciepło i serdeczność, bezinteresowne dawanie i przede wszystkim bezwarunkowa miłość do siebie.
Jak daleko nam do tego stanu………..?
Myślę, że bardzo daleko….spłyciliśmy to uczucie i bardzo ograniczyliśmy jako ludzkość. Włożyliśmy w konkretne ramy.
Pomyliliśmy miłość ze stanem zakochania. Chwilowy zachwyt, czy uniesienie też nazwaliśmy miłością. A te stany są chwilowe, ulotne, płytkie i pryskają jak mydlane bańki gdyż swoje uczucia bardzo szybko wycofujemy gdy ktoś nas zawiedzie, rozczaruje, gdy nie spełni naszych oczekiwań czy nie jest taki jak go sobie wyobrażaliśmy czy wymyśliliśmy. Przeżywamy tylko emocje a nie MIŁOŚĆ.
Największa trudność tkwi w tym by kochać mimo wszystko.
Pamiętam do dziś słowa mojego partnera na warsztatach, które prowadził wiele lat temu podczas głębokiej pracy z sobą: „Na świat przychodzisz nie po to by być kochanym tylko po to by KOCHAĆ”
Bardzo mną wtedy wstrząsnęły….gdybyśmy trzymali się tego KOCHANIA to tak wiele zmieniłoby się wśród nas w środku i na zewnątrz.

Na warsztatach przede wszystkim będziemy tańczyć przy niezwykle pięknej i poruszającej serce muzyce by choć trochę zanurzyć się w cudownym stanie istnienia…pomogą nam w tym też liczne, praktyczne ćwiczenia by pobudzić uczucia w stosunku do siebie i drugiej osoby. Każda z nas będzie miała okazję zobaczyć i poczuć co najbardziej w życiu nas porusza….i prowadzi do MIŁOŚCI.

Zasłona V – KOMUNIKACJA, RELACJE MIĘDZYLUDZKIE

Aby nasza komunikacja ze światem przebiegała bez zarzutu powinnyśmy zacząć od przyjrzenia się sobie – no chyba, że nie mamy w tym obszarze żadnej dysfunkcji. Ale obserwując z zewnątrz relacje międzyludzkie możemy dostrzec , jak są bardzo zaburzone, czy to w relacjach partnerskich, rodzinnych czy społecznych…
Komunikacja bierze swój początek ….w gardle….Bo gardło kojarzy nam się symbolicznie i dosłownie z werbalizacją naszych uczuć i emocji. Często używamy określeń: „słowa ugrzęzły mi w gardle”, „ze zdenerwowania miałam ściśnięte gardło”, „nie mogłam nic z siebie wydusić”…itd
Gdy słowa nie „płyną” swobodnie bo trzymamy je w sobie lub wręcz przeciwnie gdy używamy ciężkich, brutalnych słów pod wpływem emocji ranimy siebie i innych a nasze gardło zaczyna chorować. Mogą wystąpić problemy z tarczycą, bóle gardła, kaszel, choroby migdałków, anginy itp.
Gardło to przede wszystkim centrum ludzkiej zdolności wyrazu, komunikacji, inspiracji i kreacji: wyrażamy swoje potrzeby, pomysły, wypowiadamy ciepłe, pełne uczuć myśli, wspieramy i motywujemy innych, wypowiadamy słowa miłości, barwnie opowiadamy, dzielimy się przeżyciami. Tyle pięknych, mądrych, twórczych, dobrych słów możemy wypowiadać….A jak wygląda nasza komunikacja? Z sobą? Z ludźmi?
Często manipulujemy prawdą (gdyż najczęściej każdy ma swoją), oszukujemy, oceniamy, plotkujemy, krzyczymy na innych (najczęściej tych słabszych), przeklinamy siebie, innych, życie…
Wielkim problemem naszych czasów jest według mnie tchórzostwo i brak umiejętności wzięcia odpowiedzialności za swoje słowa. Jak łatwo kogoś ocenić za plecami….. oszkalować….posądzić…. a jak trudno powiedzieć coś wprost, prosto w oczy…
Gdy oceniamy innych (do innych) tak naprawdę najczęściej mówimy o sobie. Nie mogąc znieść swoich zachowań, działań, błyskawicznie wyłapujemy je u innych – czujemy zadowolenie i satysfakcję, że to inni mają problemy a nie my….i że to Ci inni są źli…
A gdyby tak zaprosić do swojego życia szczerość? Szczerość potrzebuje delikatności, empatii, wczucia się w siebie i drugą osobę a ludzie ewentualnie „rąbią” prawdę (swoją) prosto w oczy a nie o to chodzi gdyż przez taką bezpardonową komunikację zmierzamy prosto do nieporozumień, rozpoczynamy walkę, wojny…
Szczerość ta dobra, ciepła nie oceniająca człowieka tylko ewentualnie jego czyny to luksus. My nosimy sztuczne uśmiechy, maski za którymi czai się przede wszystkim lęk. Boimy się ośmieszenia, oceny i innych konsekwencji. Boimy się otworzyć bo ktoś nas odrzuci…Relacje partnerskie czy rodzinne nie będą istniały bez szczerości…bez szczerości nie nawiążemy prawdziwych przyjaźni…Ludzie, którzy ze sobą nie rozmawiają tak od serca, bardzo szczerze, czasami do bólu są tak naprawdę dla siebie obcy – niby siebie znają a nic o sobie nie wiedzą i żyją w jakimś swoim wyobrażeniu, iluzji, a relacje i związki szybko pękają jak mydlana bańka…
Człowiek potrzebuje wsłuchania się w siebie i mądrej, dobrej rozmowy. Wypowiedzenia tego co mu ciąży, czego pragnie a czego nie chce. Taka rozmowa zawsze zdziała cuda. Nie chowajmy swoich uczuć do środka po prostu mówmy o nich. Każdy z nas ma na pewno taką osobę przed którą może się otworzyć…i przy której może dotrzeć do jądra swojej mocy.

Na warsztatach na początku przez intensywny, spontaniczny ruch i taniec uwolnimy i oczyścimy z emocji nasze ciała by przygotować się do zabawy i pracy z głosem przez różnego rodzaju ćwiczenia śmieszne i wesołe, gdyż przez zabawę uczymy się najszybciej i najskuteczniej.
Towarzyszyć nam będzie muzyka i śpiew bogata w wyższe tony, która będzie działać harmonizująco i odprężająco, da nam przestrzeń i otworzy wewnętrzne ucho.
Wspólne śpiewanie dostarczy nam radości i wielkiej przyjemności. Jeśli na co dzień mamy problemy z wyrażaniem tego co czujemy, czego chcemy a czego nie, jeśli mamy problem z zabraniem głosu w grupie czy występują inne problemy w relacjach, to możliwość wspólnej improwizacji w śpiewaniu przyniesie dużo zadowolenia, satysfakcji a przede wszystkim odblokuje nasze ściśnięte często gardła i otworzymy się nie tylko na mówienie ale i wsłuchanie się w innych bo w tym tkwi tajemnica międzyludzkiego porozumienia.

Zasłona 6 i 7 INTUICJA, GŁĘBSZY WGLĄD W SIEBIE

Nasze postrzeganie świata, ludzi, zdarzeń tylko przez pryzmat naszych zmysłów – wzroku, słuchu, smaku, dotyku bywa często płytkie i powierzchowne. Wydaje nam się, że to co widzimy, słyszymy jest prawdą zwłaszcza jeśli chodzi o ludzi, sytuacje, zdarzenia. Niby widzimy i słyszymy to samo ale każdy opowie o danej okoliczności na swój własny, indywidualny i bardzo subiektywny sposób gdyż jest to postrzeganie przez pryzmat osobistych wzorców, przekonań, zdobywanych doświadczeń.
By nie zagubić się we własnych, często fałszywych osądach powinnyśmy przekroczyć granice świata fizycznego i otworzyć się na intuicyjne widzenie i mądrość. Będziemy mieć wtedy dostęp do nieograniczonej wiedzy, informacji, która pomoże nam odnajdywać odpowiedzi na nurtujące nas pytania, których często szukamy na zewnątrz – u wróżek, guru, astrologów, terapeutów itd….
A wszystkie odpowiedzi są w nas….
Intuicja czyli ponadzmysłowe postrzeganie, przeczucie powinny być dla człowieka czymś naturalnym. Niestety nasze wychowanie w kulturze materii często skutecznie stłumiło, wyparło lub nawet wyśmiało nasze wrodzone dary. Dary dzięki którym to MY możemy zarządzać naszym życiem, losem, przeznaczeniem. Im szybciej to poczujemy i zrozumiemy tym lepiej dla nas. Unikniemy wtedy rozczarowań, cierpień, oskarżania innych za nasze nieudane życie.
Żyjmy tu i teraz, zostawmy przeszłość której tak naprawdę w tym momencie nie ma , ona egzystuje tylko w naszych głowach a nasz umysł ciągle i ciągle ją przywołuje byśmy się w niej zatracili. To w tym momencie, w tej sekundzie przywołujemy do siebie nową przyszłość, jej nową jakość.
Gdy w naszym osobistym życiu poczujemy się bezpiecznie i nabędziemy odwagi, gdy otworzymy się na kreowanie i tworzenie
swojego życia tak jak nam się podoba i jak tego pragniemy, gdy staniemy się zmysłowe i elastyczne, gdy obudzimy w sobie wewnętrzną siłę i będzie nam towarzyszyć miłość, empatia i wrażliwość, gdy w naszym życiu będzie gościć prawda i będziemy sobą a intuicja i głęboki wgląd w życie i wydarzenia będą czymś naturalnym to otworzymy się i staniemy się „naczyniem”, które wypełnione będzie wysoko wibrującą energią wypływającą na zewnątrz. Nie ma wtedy blokad, nie ma żadnych ograniczeń… Stajemy się wolne… wolne od strachu – duchowe i materialne. Tylko wtedy możemy rozwinąć bogactwo swoich możliwości…tylko wtedy stajemy się KOMPLETNE.

Muzyka, którą wykorzystam do zasłony 6 i 7 to będzie muzyka medytacyjna, klasyczna, bardzo spokojna i poruszająca. Muzyka nas wyciszy, spowoduje skupienie i wejście do wewnątrz. Nasze głowy staną się lekkie, myśli się uspokoją, zwolnią swoje tempo, zregeneruje się nasz system nerwowy.
W takim stanie świadomości otworzymy się na ponadzmysłowe, intuicyjne postrzeganie świata.
Doświadczanie lekkiego poruszania się w tańcu, unoszenia się jak piórko w powietrzu otworzy nas na nieograniczoną przestrzeń, widzenie wszystkiego w szerszej perspektywie. Poczujemy się jak Ptak wypuszczony z klatki, który niczego poza nią nie widział.
Wsłuchamy się też w ciszę – muzykę, która pozwoli na doświadczanie totalnego spokoju, równowagi i harmonii.

Zapraszam serdecznie wszystkie Kobiety – Anna Taran

Anna Taran – arteterapeutka
http://arli.com.pl/anna-taran/
A tutaj macie filmik, który przedstawia czego możemy doświadczyć na zajęciach u Anny Taran, życiowej partnerki Marka Tarana. I jak to w życiu bywa obydwoje się uzupełniają, Marek wiedzą, a Ania zastosowaniem jej w praktyce http://obudzeni.info/viewtopic.php?t=1471

Warsztaty odbędą się w przepięknym miejscu, wsi Bobrowa, gm. Zabłudow, 15 km za Białymstokiem, w środku sosnowego boru. To piękne miejsce do odpoczynku, do zatrzymania się (by ruszyć dalej w swoje życie). Stworzone po to, by łączyć ludzi – przede wszystkim człowieka z samym sobą. Też – co oczywiste – człowieka z człowiekiem i z szeroko pojętą naturą, która swoją obfitością rozpościera się hojnie w otoczeniu domu. https://www.facebook.com/stacjabobrowa/

Cena warsztatów:
250zł ( dla uczestniczek poprzednich edycji warsztatów Kobiecość w pełni – 220zł)
W cenie mamy:
– zdrowe herbaty z leśnych ziół
– owoce i lekkie przekąski
– przepyszna vege-obiado-kolacja z deserem i kawką wg. 5-ciu przemian
– do dyspozycji mamy wygodny taras z widokiem na piękny ogród, czyste powietrze, świergot ptaków i szum boru.

Zaliczkę w wysokości 100zł proszę wpłacić na konto
Elżbieta Czaczkowska – Białystok
73124028901111001009812302

Zaczynamy o godz. 9.00, kończymy o 17.00. W trakcie zajęć będą krótkie przerwy na siusiu i herbatkę lub owoc. Założeniem jest, że wygenerowanej w trakcie ćwiczeń energii nie chcemy rozproszyć na jałowe gadulstwo lub obżarstwo. Na te rozkosze pozwolimy sobie po zajęciach, podczas wspólnej obiadokolacji 🙂

Ubierzcie się najlepiej w długą spódnicę, ale jeśli źle się czujecie to luźny ubiór, weźcie butelkę ulubionej wody i przybywajcie! Ćwiczymy boso 🙂

Dodatkowe informacje u organizatora
Elżbieta Czaczkowska t. 506 236 545