Sesje Access BARS w Białymstoku


Mapa niedostępna

Data/Czas
Data - 05/01/2017 - 05/12/2018
Całodniowe

Kategorie


Jeśli cokolwiek nie działa w Twoim życiu, oznacza to, że nie jesteś gotowy spostrzec, wiedzieć, być lub otrzymać pewnej tego części. Zdolność zmiany, przeobrażenia i dokonywania wyboru to największa możliwa moc… sięgnij po nią!

12931120_778022168999625_6675154351621259610_n

Zapraszam na Sesje Access Bars w Białymstoku

Manualny masaż energetyczny BARS jest rzeczywistą, zweryfikowaną metodą terapii i posiada w USA odpowiedni certyfikat – „National Certification Board for Therapeutic Massage and Bodywork (NCBTMB).

Zabieg ma na celu ułatwienie większego dostępu do świadomości, która zawiera w sobie wszystko i niczego nie ocenia. Zdobywając umiejętność bycia całkiem przytomnym i obecnym otwiera nas na dostrzeganie większej ilości możliwości wyborów, wariantów rozwiązań z pozoru trudnych spraw.

Jako istoty boskie, „odgórnie” otrzymaliśmy wszelkie narzędzia, aby tworzyć nasze życie zgodnie ze swoją wolą, mamy „nakaz” bycia szczęśliwymi i spełnionymi.
Dlaczego więc w niektórych sytuacjach czujemy się bezradni bezwolni, uwięzieni w ziemskim dualizmie i zdani na pastwę „ślepego losu”?

Ograniczają nas myśli, emocje, uczucia, założenia, wierzenia, wewnętrzne osądy i rozważania. Wyssane z mlekiem matki lub nabyte w trakcie życiowych doświadczeń punkty widzenia na różne kwestie, zamykają nas w klatce dualizmu: dobrze-źle.

Proces Bars ma za zadanie uwolnić nas z umysłowego chaosu, szamotaniny myśli, zatrzymać dialog oceniania co w efekcie otwiera nas na przestrzeń wielu nowych możliwości i wyborów.

Na głowie mamy 32 punkty, w których przechowujemy wszystkie myśli, wierzenia, obawy, emocje i postawy, którym nadalismy znaczenie w jakimkolwiek wcieleniu.

Podczas ich odpowiedniego dotykania zostaje spowolniona praca fal mózgowych, co pozwala na dostęp do naszych wzorców behawioralnych, systemów wierzeń i punktów widzenia, w oparciu o które funkcjonujemy od dzieciństwa.
W ten sposób zaczynamy być bardziej obecni w życiu, a przeszłość przestaje mieć destrukcyjny wpływ na nasze życie – ma miejsce coś na wzór naciśnięcia klawisza „usuń” na wewnętrznym komputerze, dosłownie zmienia się prawdopodobieństwo przyszłych wydarzeń.

Uwalniając się od uwarunkować przygotowujemy ciało na nowe, korzystne dla nas punkty widzenia.

Zapraszam na polską stronę Access Consciousness®

Sesja Bars to nie terapia, a osoba przeprowadzająca sesję to nie terapeuta. Ja jedynie staję się pośrednikiem, umożliwiam ci przejście procesu. Moim zdaniem stanowi ona piękne podsumowanie wiedzy o fizyce kwantowej, wykracza poza wizualizacje, modlitwy, pojęcia nieba i piekła… resetuje ciało i umysł, pozwala z pełnym zaufaniem wpisać się w naturalny porządek życia. W pełni zaufania zostajemy otoczeni opieką.

To zabieg dla osób pragnących wprowadzenia zmian w swoim życiu, stojących przed podjęciem życiowych decyzji, mających problemy ze zdrowiem, nauką, finansowe, rodzinne…

Po sesjach BARS zaobserwowano:

  • wzrost poczucia własnej wartości
  • wyraźne zmniejszenie gonitwy myśli i redukcję stresu,
  • wzrost pewności siebie i radości życia,
  • zmniejszenie poziomu lęków,
  • większą łatwość i zdolność podejmowania decyzji,
  • otwierają się nowe możliwości życiowe,
  • łatwiej dokonuje się zmian życiowych,
  • znika otumanienie, pojawia się trzeźwość i przytomność umysłu (również u osób biorących leki psychotropowe),
  • polepszenie w rozwoju u dzieci z autyzmem

Po paru sesjach BARS wchodzi się w lekkość funkcjonowania, gdyż następuje znaczne uwolnienie od przytłaczających emocji i myśli, które nagromadziliśmy przez całe życie. Pracuje się m.in. z takimi sferami życia jak Moc Kreacji, Pieniądze, Ciało, Kontrola, Seksualność, Zdrowie, Starzenie, Marzenia i inne.

Jeśli jesteś gotów do bardziej świadomego funkcjonowania w rzeczywistości to zapraszam na sesję Bars 🙂

Czas trwania sesji: 1,5 – 2 godz.
Koszt: 250 zł

Chętnie odpowiem na wszelkie pytania 🙂 zapraszam do kontaktu.
Elżbieta Czaczkowska FLOW
tel. 506 236 545
e-mail: letsbe@o2.pl
https://www.facebook.com/elzbieta.czaczkowska.5

O mnie:

Chęć samopoznania i wewnętrznego rozwoju towarzyszy mi od wczesnych lat dzieciństwa.

Momentem kulminacyjnym stał się wypadek, w którym otarłam się o śmierć w wieku 7 lat. Cała, z drobnymi defektami powróciłam do żywych mając przeświadczenie, że istniejemy tu po coś więcej niż powszechne zjadanie chleba codzienności.  Zamiast bawić się z rówieśnikami zapragnęłam poznać niepoznawalne. Przeczytałam wszelkie dostępne książki w mieście na tematy paranormalne, ezoteryczne. Pierwsze karty do wróżenia wykonałam sobie sama. Wahadełka, talizmany, rytuały, feng-shui, karma i reinkarnacja, anioły… rozwój wiedzy o tym w Polsce towarzyszył również mojemu rozwojowi… niczym najlepsi przyjaciele razem harcowaliśmy po duchowych placach zabaw.

Dziś jestem doświadczonym Wojownikiem Światła 🙂 Po wieloletniej współpracy z wydawnictwami ezoterycznymi, terapeutami, bioenergoterapeutami potrafię odróżnić prawdę od fałszu. Choć bliskie są jest dla mnie buddyzm i szamanizm to nie identyfikuję się z żadnym nurtem ezoterycznym. Skupiam się na swojej własnej ścieżce życiowej i z nieustającym zachwytem stwierdzam, że jest to najbardziej pasjonująca z baśni jakie znałam.

Wiem, że każdy z nas ma wspaniałą historię do opowiedzenia, wiem też jak wspaniałe możliwości tworzenia swojego życia posiadamy.  Moim wewnętrznym powołaniem jest ukazywanie ludziom ich prawdziwej  istoty – wewnętrznego Światła będącego częścią nieograniczonego Stwórcy. Robię to subtelnie, na siłę nie budząc nikogo… poprzez skupienie się na sobie i swoim wewnętrznym rozwoju, bo jest to jedyna prawdziwa ścieżka. Intensywny blask świateł naszej duszy jest w stanie rozniecić płomień w duszyczkach innych istot. Wzajemnie się oświecając, wspólnie wznosimy się na wyższy stopień rozwoju.

Cenię sobie:

Mój ulubiony na ten czas cytat:

Gdy Bodhidharma został oświecony, nie mógł przez siedem dni powstrzymać się od śmiechu. Kiedy zadawano mu pytania, odpowiadał tylko” “Śmieję się, bo to wszystko jest takie śmieszne /…/ Cały trud jaki sobie zadałem jest kompletnie absurdalny. Śmieję się sam z siebie, śmieję się z całego świata, ponieważ ludzie starają się dokonać czegoś, co w ogóle nie jest konieczne. Ludzie zadają sobie wielki trud, a im bardziej się wysilają, tym to wszystko jest trudniejsze. Akurat ich wysiłki stanowią tutaj przeszkodę.”
W jaki sposób chcecie rozstrzygać, kto jest oświecony, a kto nie?
/…/Świat roi się od takich idiotów. Z uporem maniaka popisują się swoimi uprzedzeniami, swoimi przesądami./…/Jedna rzecz jest absolutnie pewna: żaden sado-masochista nie ma szans na oświecenie. Kto zadręcza siebie samego i innych; kto się tym delektuje, ten nie może być oświecony. Oświecenie jest stanem pełnym radości, stanem niczym nie zmąconej pogody ducha. Oświecenie może być dostojne, ale nie może być poważne. Jest samą radością!
/…/Jeśli słyszałeś o człowieku poważnym i smutnym, który został oświecony, to albo nie był w rzeczywistości taki poważny i smutny, albo się przesłyszałeś. Ludzie poważni i smutni stają się papieżami, matkami Teresami, mahatmami Gandhimi, rabinami, kapłanami. Kościoły, synagogi, świątynie, meczety – wszystko to jest pełne takich właśnie poważnych i smutnych ludzi. Czasami gromadzą się oni wokół jakiegoś oświeconego człowieka i zaczynają wszystko psuć, co ten dokonał. Zaczynają tworzyć martwą tradycję – a tradycja musi być przecież poważna.
Człowiek oświecony jest zawsze pogodny, radosny, ale żadna tradycja, żadna konwencja nie może być właśnie taka. Cała natura tradycji jest do cna polityczna. Tradycja jest po to, żeby panować; jest po to, żeby tłamsić jednostkę; jest po to, żeby jednostkę wyzyskiwać. A przecież nie da się z uśmiechem na twarzy wyzyskiwać człowieka, żartując i figlując. Nie, trzeba być przy tym śmiertelnie poważnym. Trzeba uczynić ludzi smutnymi, trzeba ich zastraszyć, trzeba zastraszyć ich samym życiem, trzeba ich dusze wprawić w drżenie. Wówczas sami wpadną w zastawione sidła. I tak właśnie ludzie stają się bezwolnymi obiektami całkowicie podatnymi na manipulację.
Gdyby Bóg rzeczywiście chciał, żebyście stali na głowach, to już dawno by się o to postarał.
/…/Aby zostać oświeconym, trzeba lekkości kwiecia, lekkości piórka, trzeba wielokolorowości tęczy, radości ptaków o poranku, wolności chmur. Mówiąc inaczej: trzeba serca wypełnionego ekstazą – nie chodzi tutaj o jakąś tam ekstazę absolutem, o jakąś tam rajską ekstazę, ale o ekstazę tym, co jest akurat tutaj i teraz – o ekstazę tej właśnie chwili. Żyjesz faktami. Nie ma tutaj miejsca na nic innego, na żadną przeszłość, na żadną przyszłość. Ta chwila przenika cię całkowicie – tak intensywnie, tak namiętnie, że nie ma w tobie miejsca na nic innego. To właśnie jest zgodna z naturą postawa wobec egzystencji.
Dlatego powiadam: skoro tylko żyjesz radośnie i pogodnie w tak zwanym dniu powszednim – już jesteś oświecony. Wszelkie duchowe i ezoteryczne wygłupy prowadzą jedynie na manowce.

Obecnie zajmuję się organizacją spotkań i warsztatów dotyczących rozwoju duchowego, osobistego. Przeprowadzam sesje Access Bars, masażu, pracuję z ludźmi przy pomocy kinezjologii stosowanej „Dotyk dla zdrowia”, wykonuję zabiegi konchowania uszu, … lubię porozmawiać przy dobrej herbatce i kartach Tarota, które są świetnym kompanem podczas wędrówki po meandrach podświadomości.  Więcej info znajdziesz TUTAJ.

14590366_1285107571556082_4223496429001940472_n